Odlot
Jestem członkiem klubu lotniarskiego już Jakieś dziesieć lat, ale dopiero ostatnio przekonałem sie o prawdziwym znaczeniu tego dumnego tytułu… W zeszłym miesiącu w naszym klubie odbywały sie szkolenia dla grupy studentów z Warszawy. Jedną z moich uczennic była bardzo interesująca dziewczyna, Marta. Patrzenie na nią było prawdziwą estetyczną przyjemnością. Niezbyt wysoka, dzieki dużym piersiom i mocno zaokrąglonym biodrom utrzymywała wage konieczną do sterowania lotnią. Nie raz i nie dwa zdarzało sie, że osobiście dopinałem na niej uprząż. Szczerość nakazuje mi przyznać, że zawsze w takiej sytuacji serce zaczynało mi łomotać a krwistoczerwony rumieniec wypełzał na twarz. Marta miała chyba jakiś zadawniony uraz do staników, bo poprzestawała jedynie na bardzo obcisłych bluzkach, interesująco układających sie na dwóch okazałych półkulach. (więcej…)
Noc
Już spałaś, siadłem na brzegu łóżka, nie chciałem Cie budzić tak pieknie wyglądałaś. Twój oddech był spokojny, na twarzy zagościł delikatny uśmiech - musiało Ci sie śnić coś miłego. Delikatnie nachyliłem sie, aby poczuć zaśach Twych włosów, pachniały morską bryzą, słoncem, kwiatami, wdychałem ten zaśach z rozkoszą. Delikatnie niczym dotyk skrzydeł motyla musnąłem twoje usta, lekko sie rozchyliły, pojawiła sie na nich wilgotna kropelka niczym rosa na płatkach róży, delikatnie ją spiłem. Poczułaś to i otworzyłaś oczy, uśmiech zagościł na twych ustach i usłyszałem: “…Jak sie ciesze”. Moje usta splotły sie z Twoimi. Nasze jezyczki szalały w ich wnetrzu. Czułem ciepło Twego ciała, zaśach skóry. Moje dłonie zaczeły błądzić po ciele, pieścić jego najmniejszy zakątek. Usta zachłannie spijały rose z twoich ust. (więcej…)
Szef
Rozchylone pośladki ukazywały wejście do pupci, jadąc w dół wzrokiem obejrzałam sobie dokładnie jej szparkę. Spośród gęstych włosów łonowych wynurzała się rozpadlina. Rozchylone płatki ukazywały jej delikatne różowo-czerwone wnętrze. Była tak nasączona, że w paru miejscach można było dostrzec krople błyszczącej cieczy.
- Na co czekasz, zacznij lizać, suczko - zwróciła się rozkazującym głosem przerywając na chwilę lizanie członka Krzysztofa.
- Jak sobie życzysz, kotku - odpowiedziałam nachylając się. (więcej…)
Wspaniałe Walentynkii
Można powiedzieć, że Kobiety dzielą się na te, które miały Kochanków, na te które mają Kochanków i na te, które będą miały Kochanków, bo jak nie będą miały, to bardzo dużo stracą.
Ja należę do tej kategorii Kobiet, które MAJĄ KOCHANKA.
Znamy się z Andrzejem od ponad 20 lat, spotykamy się co jakiś czas, a każde nasze spotkanie jest niezapomniane, pełne finezyjnych pieszczot, które dają “obłędnego kopa” na tzw. szare życie. Tak też i tym razem było, gdy zadzwonił, że chce przyjechać do mnie z “Walentynką”.
Przyjechał z dużym bukietem kwiatów, zawsze jest to bukiet pąsowych róż, ale jest zawsze jedna niebieska, jak to mówi, kolor nadziei na następne spotkanie oraz jedna herbaciana - żółta, kolor zazdrości. (więcej…)
Współcześni Rozbójnicy
Był późny sobotni wieczór. Kończył się nasz urlop i razem z Jankiem wracaliśmy do domu. Pomimo, że był już prawie koniec września była ładna i ciepła pogoda. Janek ubrany był w podkoszulkę i krótkie spodenki, adidasy na nogach, aby prowadzić samochód. Ja też miałam na sobie koszulkę na ramiona i cienką bawełnianą spódniczkę, aby mi było swobodnie w samochodzie. Na nogach miałam zwykłe klapki. (więcej…)
białe tulipany
Miałam dziecko z pewnym chłopakiem. Dawniej, ale nie tak bardzo dawno temu kochałam go. On mnie podobno też kochał. Mówię podobno bo osobiście nigdy mi tego nie powiedział, dowiedziałam się całkiem niedawno od jego brata ciotecznego. Ale czy to prawda to nie wiem. No i miałam z nim dziecko. Śliczny chłopiec. Blondynek. Półtora do 2 lat góra.
No i tak wyszło ze ja z tym chłopakiem nie byłam, on się leczył na odwyku z alkoholizmu, i pewnego dnia wrócił. Bogaty i mądry (zresztą zawsze mądry był) i chciał zabrać mi syna. Sąd przyznał mu pełne prawa, a ja małego mogłam tylko odwiedzać i to raz w miesiącu. I płakałam za moim skarbem, bo to było najważniejsze co miałam. Przed ich odjazdem wybraliśmy się jeszcze do lasu. Ojciec dziecka poszedł zbierać jagody a mały był ze mną. Ja płakałam bo nie chciałam go stracić, a on czuł ze nas rozdzielą i się tak mocno do mnie przytulał. Szliśmy tak przez las i trafiliśmy na polankę z białymi kwiatami. Rosły tam białe kalie i białe tulipany a wokół było pełno zieleni i śpiewały ptaki. Czułam się jakbym umarła a te kwiaty na mój pogrzeb były. Synek zerwał mi parę tych tulipanów i mi dal. Tak nas znalazł jego ojciec.
- Przykro mi – powiedział – wiem ze zabijam cześć ciebie ale tak będzie dla niego lepiej. Będzie ze mną bezpieczny a ty powinnaś się leczyć. On kiedyś do ciebie wróci, takiej mamy jak ty nią byłaś się nie zapomina.
Zaprowadził mnie do domu, na rękach niosłam syneczka i płakałam. Potem oni odjechali a ja zostałam sama z bukietem białych tulipanów.
mała wampirzyca
Miałam siostrę. Miała 5 lat i była strasznie niegrzeczna. Nigdy się nie śmiała radośnie, jak już to złośliwie i ubierała się na czarno. Bałam się być z nią sama w jednym pomieszczeniu i zawsze był z nami mój brat. Wszyscy jej się bali. Raz brat miał gdzieś wyjść i zastąpił go dziadziuś. Mała miała umyć ręce przed jedzeniem. Trzymałam jej raczki bo chciała wziąć maszynkę jednorazowa i zrobić mi krzywdę. Złapałam ją za nadgarstki i trzymałam. Ale była silniejsza niż zwykłe dzieci. Złapała skądś żyletki i chciała mi pociąć ręce. Puściłam ją a ona podcięła sobie żyły i umarła.
Wszyscy wiedzieli że była zła ale byli też i tacy którzy mówili ze to ja ją zabiłam. Miałam przez to nerwicę, ciągle płakałam i musiałam brać tabletki jakieś. Pochowali ją w lasu. Do trumny włożyli jej pamiętniki i jakieś zapiski (była inteligentna i wcześnie nauczyła się pisać). Jedna z tych książek była zamykana na 3 klucze. Jeden z nich miałam ja. Książkę tą mogły otworzyć 3 osoby jednocześnie. Jeden klucz miała M. a drugi moja sąsiadka. Parę dni po pochowaniu dziewczynki przyszły do mnie obie żebyśmy wykopały trumnę i otworzyły tą księgę. Powiedziałam że dam im klucz i niech robią co chcą i ze ja jej więcej nie chcę widzieć. Że nie chce być nawet przy tym. Stanęłam dalej. One kopały. Jak otwarły w końcu trumnę i padł na nią blask księżyca mała usiadła i zobaczyłam jej świecące na zielono oczy. Uciekłam wtedy do domu i schowałam się w łóżku. Płakałam i bałam się że ona przyjdzie mnie zabić. Mała wampirzyca. Kiedyś nosiłam srebrny krzyżyk na szyi, drażnił ją. Zerwała mi go i próbowała utopić w kiblu.
Potem przyszedł do mnie kolega. Przytulił mnie i tak trzymał az przestałam płakać i zrobił się dzień. Poszłam na grób siostry. Było tam dużo ludzi. CIA było też i NASA. Powiedzieli ze stąd właśnie wydostaje się dziwne promieniowanie. Mieli to za zadanie zbadać i zniszczyć bo zagrażało ludzkości. Wbili małej kołek w serce i wtedy wszystko się uspokoiło. Spalono jej książki i trumnę. Tylko czemu ona była taka zła? Chyba nie powinnam czytać „Wiedźmina” przed snem…