Wystrzałowe Laseczki

Współczucie Katarzyny

Posted in masturbacja by clp on the lipiec 31st, 2007

Pozwolę sobie zacząć spokojnie i letnio… A jak nie krzyczycie bardzo, to podręcimy temperaturę…
Lato zaskoczyło w tym roku wszystkich temperaturą. Rozleniwiające gorąco powodowało niechęć do jakiejkolwiek pracy. I pocenie. Nawet w bezruchu. Lazur nieba nieskażony żadnym obłokiem, kłuł w oczy. Katarzyna lubiła taką pogodę. Temperatura osiągała 35°C w cieniu. Idealna pogoda na wypoczynek w lesie nad wodą. Tylko brak urlopu zakłócał ten ideał. „Cóż, mamy jeszcze długie weekendy”. Jej myśli, na co dzień były zogniskowane na pracy w zagranicznej korporacji, gdzie była jedną z „szefowych”. Na domu, w którym już nie szefowała, ale za to matkowała i dogadzała mężowi, tej soboty krążyły wokół ciała. Zawsze słońce i jego żar rozpalały jej myśli. W taki skwar, nieugaszony chłodem klimatyzowanego biura, rozpalały się namiętności. Przyspieszało tętno, a wyobraźnia podsuwała obrazki, których nie powstydziłby się Kaligula. Kojarzył się on Katarzynie z filmem i widzianymi tam orgiami. Widziała wtedy po raz pierwszy takie obrazy. Była dzieckiem i podglądała ten film oglądany przez ojca.
(więcej…)

Wsród szczytów

Posted in lesbijskie by clp on the lipiec 30th, 2007

Dwóch wedrowców przebijało sie przez głeboki Pnieg. Na horyzoncie widać już było cel ich wedrówki. Mała górska chatka z nieociosanych brewion. Miejsce ucieczki i schronienia od gwaru codziennego życia, nieustannej pogoni za sławą i pieniedzmi. Zimowe wakacje dwoje wedrowców zawsze spedzało w górach, zdani byli tu tylko na siebie i swe umiejetności. Gdy wreszcie dobrneli do drzwi i odgarneli Pnieg słychać było tylko Cieżkie, zmeczone oddechy. W koncu jeden z nich siegnął go klamce i okutaną w grubą rekawice dłonią otworzył wrota. Wnetrze chaty prezentowało sie ubogo. Ot, stół, para krzeseł, duży kominek bedący jednocześnie piecem. Nie było nawet łóżka, jego role pełnił stos wilczych skór ułożonych w rogu. Postacie wsuneły sie do Prodka i zamkneły drzwi. Gdy umilkło wycie wiatru wyższy z wedrowców podszedł do kominka i rozpalił ogien. Po chwili ciepło zaczeło rozchodzić sie po domku. Obaj czekając aż powietrze rozgrzeje sie wystarczająco by można było zdjąć futra staneli przy oknie i w milczeniu wpatrzyli sie w odległe o wyciągniecie reki szczyty górskie. Wy?szy z nich objął towarzysza w pasie i opar głowe na jego ramieniu.
(więcej…)

Przerwana podróż…

Posted in fantazje by clp on the lipiec 27th, 2007

Nadeszli nocą… A właściwie bladym świtem, gdy straż zaczyna być mniej czujna, gdy z jednej strony zmęczenie bierze górę, a z drugiej świadomość, że nadchodzi nowy dzień, że niebezpieczeństwo nocy mija, osłabia czujność stojących wokół obozowiska… W jednej chwili obezwładnili wszystkich strażników… może ledwie jednemu udało się wydobyć z siebie ciche westchnienie zanim stracił przytomność…
Zamaskowani napastnicy rozbiegli się między namiotami. Wiedzieli czego, a raczej kogo szukać… Zresztą nie było to wcale trudne. Okazały, stojący pośrodku obozowiska namiot wskazywał im drogę do tej, dla której zdecydowali się na tak szalony krok jakim była napaść na konwój królewskiej córki… Wiedzieli, że od tej chwili nie było dla nich odwrotu. Stali się ludźmi na których polować zacznie połowa świata… o ile oczywiście ktokolwiek dowie się kim są…
Wokół stało kilkanaście mniejszych namiotów. Kolejno jeden po drugim lekko poruszały się gdy śpiący w nich żołnierze, służba i towarzyszki księżniczki byli wiązani i kneblowani. Kilkadziesiąt osób zostało pokonanych bez najlżejszego hałasu. Ledwo rozbudzeni, przerażeni, nie wiedząc co się stało, bezskutecznie starali się oswobodzić.
(więcej…)

Nauka ssania w PKP

Posted in prawdziwe historie by clp on the lipiec 26th, 2007

Dawno nie jechałam pociągiem. Ta delegacja spadła na mnie jak grom z jasnego nieba. Niedospana po sobotnio-niedzielnym “odpoczywaniu” miałam nadzieję, że w poniedziałek dojdę do siebie w pracy. Telefon szefowej w niedzielne popołudnie - i wszystko jasne. Ta pinda jechała by służbowym samochodem - a ja - o 3.30 wyjazd na drugi koniec polski. Na szczęcie niezawodny internet podał mi bezpośrednie połączenie. Express - więc zanim dojadę na miejsce za 9 godzin trochę odeśpię. Wciągnęłam na siebie wygodne bawełniane majtki - stringi dobre są na popołudnie a nie na długie godziny w pociągu. Wygodna bluzeczka z trochę pogłębionym dekoltem - no cóż nie powiem lubię te łakome spojrzenia. Na moje nie tak ogromne znowu piersi nie potrzebowałam stanika - zresztą nigdy za tą częścią garderoby nie przepadałam. Od czasów nastolatki czułam się w biustonoszu jak piesek w szeleczkach. Ale dopiero po studiach zauważyłam jakie wrażenie robią na facetach wystające sutki na piersi rozmiaru B. No i niestety - zostały mi tylko białe leginsy za kolana. Owszem wygodne i wyglądałam w nich cholernie zgrabnie - ale do pociągu mało praktyczne. Ale nie było innego wyjścia.
Ciągle jeszcze na lekkim kacu, spakowana byle jak wparowałem na dworzec. KURWA!
(więcej…)

Pay Per View

Posted in nastolatki by clp on the lipiec 25th, 2007

- Zgodze sie na to za 50 złotych. Co pan na to? - zaśytała nieśmiało nastolatka. Miała pietnaście, może szesnaście lat. Ciemna karnacja sprawiała, że wyglądała na troche wiecej. Była raczej wysoka a jej brązowe włosy siegały nie dalej jak do ramion. Piekny uśmiech, który rozciągał sie od ucha do ucha oniePmielał przechodniów płci obojga. Miała na sobie biały podkoszulek z czerwoną gwiazdką na piersiach oraz brązową drelichową spódniczke.
- Niech no sie zastanowie. - odpowiedział M. szczypiąc sie w myślach we wszystkie cześci swego nieszczesnego ciała. - No dobra, zgadzam sie. Ale pamietaj, że bede mógł przyjrzeć Ci sie z bliska.
Dziewczyna bez słowa sprzeciwu odwróciła sie i szybko zaczeła zdejmować podkoszulek. Była na wpół naga. Gdy spod ubrania ukazało sie jej kształtne ciałko, M. zaczął zastanawiać sie czy dobrze postąpił godząc sie na to przedstawienie. Czy chwile strachu i grozy jakie w tej chwili mu towarzyszyły zostaną mu wynagrodzone?
(więcej…)

Krysia i Basia,początki

Posted in nastolatki by clp on the lipiec 24th, 2007

Myślę, że ta historia powinna dać do myślenia niektórym facetom i uświadomić im, że kobieta nie musi być długonogą blondynką z dużym biustem, aby być interesującą. Tak, wiem – zapewne wielu z was myśli sobie: „kolejny naiwny idealista, dla którego miły charaklter jest ważniejszy niż piękne ciało” - ja kompletnie nie o tym. To nie będzie historia o romantycznej miłości, wręcz przeciwnie. Mam nadzieję, że uświadomi wam ona, że to wcale nie zgrabna figura czy duże piersi decydują o tym, ile przyjemności można z nią wspólnie doświadczyć. Jak dotąd największą rozkosz, o którj do dzisiaj nie mogę zapomnieć, jakiej miałem okazję doświadczyć wcale nie była dziełem szczupłej, długonogiej blondynki o figurze modelki, a dwójki niepozornych dziewcząt, na które pewnie nie zwrócilibyście uwagi mijając je na ulicy. Mam więc dla was ważną uwagę – nie oceniajcie ludzi po pozorach i uważajcie, kogo „spławiacie”…
(więcej…)

Prima aprilis

Posted in nastolatki by clp on the lipiec 23rd, 2007

Jacek zawsze miał głupie pomysły. Właściwie nie lubiłem go i sam nie wiem dlaczego cała klasa jest w niego tak zapatrzona. Jego ojciec jest właścicielem dużej firmy produkującej jakieś części do samochodów i Jacek zawsze ma pełno kasy. Często stawia chłopakom pizze albo cole, zawsze pierwszy w klasie, ma najnowsze gry i w ogóle jest super ekstra i naj, naj, naj… Wszyscy ci idioci słuchają go jak jakiegoś wodza a jeśli ktokolwiek ma odmienne zdanie to odpada z gry, przestaje się liczyć. A ten jego dzisiejszy pomysł to już kompletne dno! Jak on to sobie wyobraża? Co za idiotyzm ! A spróbuj się nie zgodzić to zaraz okaże się że nie potrafisz się dobrze bawić, że jesteś ofiara losu… Skąd mu przyszło do głowy żebyśmy wszyscy przebrali się za dziewczyny i tak przebrani przyszli do szkoły. Niby pierwszego kwietnia robi się kawały ale czy to będzie rzeczywiście zabawne… no i na dodatek skąd ja mam wziąć takie ciuchy?

Wracałem do domu wkurzony jak diabli. Jak zawsze on będzie we wszystkim najlepszy. Na dodatek Jacek ma dwie siostry którym może podwędzić jakieś szmatki a ja co? Mam się przebrać w rzeczy mojej mamy? Zamiast wyglądać jak prawdziwa laska będę wyglądał jak nasza nauczycielka od historii. Przecież moja mama nie ubiera się tak jak dziewczyny z naszej klasy.
Zaraz ! A może by tak pogadać z Magdą ! Magda jest moją koleżanką jeszcze z piaskownicy. Mimo że starsza o dwa lata to nigdy nie czułem tej różnicy wieku między nami. Mieszkamy na tym samym osiedlu chociaż w innych blokach i kiedy byliśmy mali często bawiliśmy się razem. Nasze mamy są przyjaciółkami i dawniej stale przesiadywały u siebie raz u nas w domu innym razem u nich. Nie widzieliśmy się z Magdą od czasu kiedy poszła do liceum. To już prawie trzy lata… jakoś rozlazła się ta nasza znajomość. Nie namyślając się dłużej złapałem za telefon i wybrałem jej numer…
- Cześć Magda !
- Marek??? Czeeeeść, co u Ciebie, Jeeezu, jak dawno się nie widzieliśmy…
- Słuchaj, mam sprawę do Ciebie, mogę wpaść na chwilkę?
- Jasne! Wleć to sobie pogadamy. Jestem właśnie w domu.
Kiedy otwarła drzwi po prostu mnie zatkało. Jeszcze niedawno była pyzatym dzieciakiem z rudymi włosami związanymi w kucyk i równo przyciętą grzywką zakrywającą czoło, z plastikowymi oprawkami okularów a teraz… To co zobaczyłem zupełnie nie zgadzało się z obrazem jaki zapamiętałem. W drzwiach stała piękna dziewczyna o niebywale długich nogach i ślicznych piersiach. Okulary zastąpiły szkła kontaktowe, proste, uczesane na bok kasztanowo – wiśniowe włosy łagodnie opadały na jej odsłonięte ramiona. Miała na sobie bardzo wąskie czarne spodnie cudownie podkreślające jej figurę i obcisłą bawełnianą koszulkę na cieniutkich ramiączkach. Pod koszulką wyraźnie odznaczały się sterczące punkciki… Wyglądała naprawdę zjawiskowo. Szerokim gestem ręki zaprosiła do środka a kiedy wszedłem chwyciła mnie za ramiona i niby to w pocałunku zbliżyła policzek do mojego policzka cmokając cichutko.
- Opowiadaj co u ciebie? Co się stało że tak nagle przypomniałeś sobie o starej przyjaciółce ?
W kilku słowach rzuciłem tak zwany rys historyczny opowiadając co też działo się ze mną w ostatnim czasie. Oczywiście nie mogłem sobie darować opowieści o koledze Jacku i o jego „niesamowitych” pomysłach. W końcu opowiedziałem o planowanej przebierance.
Magda słuchała z uwagą uśmiechając się delikatnie cały czas a kiedy wreszcie zapytałem czy mogę liczyć na jej pomoc roześmiała się radośnie.
- Wiesz, moim zdaniem to całkiem fajny pomysł. Już sobie wyobrażam jak będziecie wszyscy wyglądali. Banda nie zgrabnych, źle ubranych babo-chłopów ha ha ha ha…. No ale dobra, coś wymyślimy. Kiedy chcecie tak iść do tej szkoły?
- w poniedziałek jest pierwszy kwietnia - odpowiedziałem
- hmmm, no dobra daj mi chwilkę pomyśleć.
Wstała z fotela odeszła trzy kroki i z takiej odległości zaczęła mi się przyglądać bardzo uważnie. Przechyliła głowę, ręce splotła na piersiach, podeszła troszeczkę bliżej żeby po chwili znowu odstąpić o krok.
- Hmmmm, myślę że da się coś z tobą zrobić tylko co z włosami. Gdybyś miał dłuższe….. ale, ale poczekaj. Mam pomysł. Pamiętasz tę moją ciocie Monikę? No wiesz , tę która leczyła się na raka.
- Tak, pamiętam a co z nią?
- Nic nic, już wszystko dobrze ale kiedy była chora i leczyli ją chemią to wypadły jej prawie wszystkie włosy i musiała nosić perukę. Pomyślałam sobie że teraz już jej nie potrzebuje więc może nam pożyczy na parę dni. Wpadnę do niej wieczorem i spróbuję coś załatwić a ty musisz się postarać o dwa baloniki i kup jeszcze dwie, może trzy paczki kisielu.
- Kisielu? A po co? I na dodatek jakieś baloniki! Po co to wszystko?
- Oj sam zobaczysz , zaufaj mi ! Umówmy się wobec tego tak. W sobotę moi staruszkowie jadą do znajomych na jakieś balety i nie będzie ich aż do późna. Ja postaram się o tę perukę a ty nie zapomnij o kisielu i balonikach, no ewentualnie mogą być prezerwatywy ha ha ha… Przyjdź do mnie po południu i zobaczymy jak to będzie wyglądało. Zrobimy próbę generalną. A temu swojemu koledze pogratuluj ode mnie pomysłu. Wyobrażam sobie jaką sensację wywołacie w szkole. W drodze powrotnej do domu zatrzymałem się przy kiosku ruchu. Na szczęście pani miała baloniki. Wybrałem żółte.
* * *
W sobotę przywitała mnie tak samo serdecznie jak wcześniej. Znowu delikatny niby pocałunek… Przez ułamek sekundy oddychałem zapachem jej włosów. Wprowadziła mnie do swojego pokoju. Z głośników cicho sączyła się nastrojowa muzyczka. To Nora Jones wyśpiewywała swoje smutki i tęsknoty. Rozejrzałem się dookoła. Na stoliku stał kuferek pełen przeróżnych przyborów i mazideł. Jakieś pędzelki, farbki, szminki, buteleczki lakieru do paznokci i pilniczki. Na kanapie leżała sterta ciuchów a obok leżała reklamówka. Przez oparcie przewieszone było kilka par rajstop. Jakoś głupio było mi wlepiać w nie wzrok chociaż bardzo lubiłem ten widok. Często wracając ze szkoły przechodziłem obok sklepiku „ RAJ – STOPY”. Pamiętam że od zawsze okno wystawowe tego sklepu w jakiś magiczny sposób przyciągało moją uwagę. Ileż to razy niby przypadkiem zatrzymywałem się przed tym oknem by poprawić sznurowadła albo poszukać czegoś w plecaku albo stojąc w pewnej odległości od okna czekać na kogoś kto powinien zaraz nadejść… Czasami przyglądałem się jak kobiety wewnątrz sklepu brały rajstopy w dłonie, jak wkładały je do środka rozczapierzając palce, jak podnosiły ręce do góry oglądając splot cieniutkiej pajęczyny pod światło …
- No to zabierajmy się do roboty , siadaj tutaj i pokaż mi swoje łapki
Usiadłem na fotelu naprzeciw Magdy i wyciągnąłem ręce przed siebie. Chwyciła je i chwile przyglądała się nim.
- Dłonie są bardzo ważne. Musimy zrobić z nimi porządek w pierwszej kolejności. Zaczekaj chwilkę -
Wstała i poszła do kuchni. Patrzyłem jak odchodzi. Miała na sobie czarne, błyszczące leginsy i jasno popielatą koszulę o kilka numerów za dużą jak na nią na dodatek to była męska koszula chyba jej taty. Sięgała jej daleko za pupę za to z przodu rozpięta była na trzy guziki od góry. Zbyt długie rękawy były podwinięte prawie do łokci. Wróciła po chwili niosąc ze sobą miseczkę z ciepłą wodą.
- Musisz chwile wymoczyć palce żeby skórki zmiękły
Po kilku minutach zabrała się do pracy. Wycinanie skórek, opiłowanie paznokci. Na koniec wyjęła z kuferka buteleczkę lakieru.
- Nie no co Ty Magda, przecież nie mogę chodzić z pomalowanymi paznokciami ! - zaprotestowałem stanowczo
- Oj, przecież nie pomaluję ci na czerwono. To tylko bezbarwny lakier a paznokcie dzięki temu będą ci się ładnie błyszczały. Widziałeś Big Bradera? Teraz nawet faceci malują sobie paznokcie nie widzę w tym niczego złego. Przecież to chyba dobrze jak człowiek ma zadbane dłonie.
(więcej…)

Wakacyjna przygoda

Posted in nastolatki by clp on the lipiec 20th, 2007

Był upalny lipiec 1994 roku. Jezioro, las, ładna polanka i namioty porozstawiane między drzewami. Ostatnia noc obozu harcerskiego (wiadomo “zielona” noc). Razem z kilkoma przyjaciółmi postanowiliśmy zakpić z wartowników, którzy jak dobrze wyszkolone psy pilnowali obozowiska. Wymyśliliśmy sobie, że “zwędzimy” namiot gospodarczy. Plan był dobry, gorzej z wykonaniem. W czasie ucieczki przed wartownikami tak niefortunnie obrałem kierunek, że trafiłem na kępę drzew. Nie miałem żadnych szans. Po chwili uciekałem z pokrwawionym nosem i zdartym naskórkiem na czole. Po pomyślnej ucieczce udałem się zaraz do pielęgniarki obozowej. Była to kobieta w kwiecie wieku, czterdziestoletnia szczupła dobrze “zakonserwowana” szatynka, z dużym, jędrnym biustem (75D), której już nie raz czyniłem awanse. Niestety jak dotąd bez skutku. Po cichutku, tak żeby nikogo z kadry instruktorskiej nie zbudzić zakradłem się do jej namiotu i delikatnie zapukałem w materiał tropiku. Nie zauważywszy żadnej reakcji zapukałem powtórnie. Tym razem coś zaszemrało i po chwili usłyszałem cichutki głos “Kto tam?”. Jako, że była prawie pierwsza w nocy i nie chciałem żeby ktoś mnie zauważył, zdobyłem się na odwagę i wszedłem do środka.
(więcej…)

Joanna nad jeziorem

Posted in grupowe by clp on the lipiec 19th, 2007

Joanna żałowała, że założyła akurat ten kostium kąpielowy. Dwuczęściowe, delikatne bikini, które kupiła trzy lata temu było teraz na nią jakby nieco za małe.
- Boże – pomyślała – co mnie podkusiło?
Zauważyła, że przyciągała wzrok męskiej części plażowiczów. Krępowało ją to. Chociaż jednocześnie cieszyła się w duchu, że pomimo swych trzydziestu ośmiu lat, nadal była atrakcyjna. Najgorsze jednak, że w takim stanie obserwowali ją również chłopcy: jej syn Paweł i siostrzeniec Robert. Obiecała chłopcom że w sobotę, jak będzie ładna pogoda pojadą nad jezioro. No i musiała dotrzymać słowa. Paweł miał piętnaście lat, Robert był o trzy lata starszy. Ich spojrzenia krępowały ją najbardziej. A zwłaszcza spojrzenia Roberta. W przeciwieństwie do Pawła który robił to dyskretniej, Robert obserwował ją bez żadnego skrępowania. Teraz nic niestety nie mogła na to poradzić. Trzeba było o tym pomyśleć przed wyjazdem. Teraz pozostaje tylko udawać, że wszystko jest w porządku i dotrwać do wieczora. Nasmarowała więc olejkiem swoje ciało z przodu i położyła się na kocu. Na wznak. Przymknęła oczy i rozkoszowała się ciepłem słońca, które tego dnia świeciło wyjątkowo mocno.
(więcej…)

Pociąg

Posted in grupowe by clp on the lipiec 18th, 2007

To był pociąg do Szczecina. Nocny. Nie zapomnę tego pociągu… W przedziale, który wybrałem, była tylko jakaś szara okularnica. Siedziała przy drzwiach i kiedy wszedłem, spojrzała na mnie nieprzyjaźnie zza grubych szkieł. Włosy miała ściągnięte jakąś obszarpaną gumką, a na sobie workowaty pulower, wojskowego kroju spodnie. Na haku nad nią wisiała długa wojskowa kurtka.
Pomyślałem, że to nawet lepiej, taka brzydula nie będzie przyciągać mojej uwagi. Po awanturze z Aśką, jaka wyniknęła kiedy zdecydowałem się przenieść na studia do Szczecina, miałem na razie dosyć dziewczyn. Wybrałem miejsce przy oknie, rzuciłem worek na półkę, usiadłem i pogrążyłem się w ponurych myślach. Cały ten mój wyjazd z Warszawy wydał mi się nagle głupim pomysłem. Zwłaszcza że groziło mi mieszkanie w jakiejś wynajętej norze, bo na akademik szans nie miałem. Trzeba będzie znaleźć jakichś kumpli, razem w kilku będziemy mogli wynająć lepszy lokal… dobrze że mam chociaż lokum na pierwsze dni u znajomych tatuśka…
(więcej…)