Wystrzałowe Laseczki

Kolejna Rozgrywka

Posted in grupowe by clp on the luty 29th, 2008

Na początku nie stało się nic. Przynajmniej nie stała się żadna z tych rzeczy, których oczekiwała na początku. Gdy palec Moniki spadał na klawiaturę zamknęła oczy, spodziewając się ciosu, potężnego uderzenia, bólu, jaki dziewczyna poprzez tę maszynę (jak się domyślała) chciała jej zadać. Nie było jednak żadnego bólu, przynajmniej nie od razu. W pierwszym momencie nie stało się nic – kilka sekund czekała z mocno zaciśniętymi powiekami, pozbawiona jakiejkolwiek możliwości ucieczki czy obrony. Chwilę potem poczuła jedynie leciuteńkie mrowienie w podbrzuszu, tak lekkie, że w pierwszym momencie nie zorientowała się co je wywołało. „Piłeczka”, która jeszcze przed chwilą sprawiła jej nieco bólu teraz delikatnie w niej wibrowała – uczucie jakiego właśnie doznawała było nawet nie tyle podniecające, co przyjemnie odprężające, dodające komfortu – o ile rzecz jasna można mówić o komforcie, gdy jest się przywiązanym do „kozła treningowego” w dosyć niewygodnej pozycji, z obydwiema szparkami wypełnionymi do granic możliwości, a do tego grupa ludzi właśnie gapi się na jej poniżenie uśmiechając się niewinnie. (więcej…)

Tchnienie

Posted in dni codzienne by clp on the luty 27th, 2008

Czy kiedykolwiek zdarzyło się wam,że czynności lub myśli irracjonalne kierowały waszymi poczynaniami, tak, że pozbawione logicznego sensu, wcale takie nie były. Utrata kontroli nad tym co i gdzie się robi, pozostawiająca jedynie resztkę świadomości będącej raczej w roli spektatora. Coś jakby tchnienie, dech powietrza, który mówi chcę, muszę , zrobię, będę… Takie coś zdarzyło się mi. Pewnego zwykłego wieczoru miałem dziwną, nieodpartą chęć przejścia się. Coś, jakby wewnętrzna nieopisywalna siła, podpowiadała mi cicho szepcząc wewnątrz mojej głowy, tocząca batalie z moim umysłem - nieustępliwa, popychała moje ciało w kierunku drzwi. Tak, muszę wyjść i po prostu iść przed siebie… Nie wiadomo dokąd… Moje nogi prowadziły mnie same. One wiedziały, czuły, jakby znały drogę. Przeczuwałem jakby euforię, przemieszaną lekką nutką zaniepokojenia. Czyżby to był szósty zmysł, przywidzenie, omam, intuicja, schizofrenia – nieważne w tej chwili… Liczył się tylko każdy kolejny krok. Umysł jakby się wyłączył, zmysły przytępiały jak w amoku. W czasie tego chłodnego wieczoru wszystko wydawało się takie inne, zniekształcone. Serce przyśpieszyło bicia… Czyżbym oszalał? (więcej…)

Podglądacz

Posted in dojrzale by clp on the luty 25th, 2008

Moim ulubionym zajeciem jest oglądanie przez lornetke mieszkan znajdujących po przeciwnej stronie bloku. Przygotowałem sie do tego całkiem nieźle i jak na amatora-podglądacza udało mi sie kupić niezły sprzet, który ustawiony na statywie pozwala mi cieszyć sie z widoków życia nocnego naszego osiedla. Ta fobia ogarneła mnie do tego stopnia, iż przez cały dzien o niczym innym nie myśle, nie potrafie skupić sie na lekcjach, i w ogóle na czymkolwiek. Matura zbli?a sie wielkimi krokami, podobnie zima. To najlepszy okres na podglądanie, kiedy szarość zaczyna sie przed piątą i w oknach świecą światła. Dziś przez cały dzien w szkole byłem nieobecny, z utesknieniem wyczekiwałem wieczoru. Miałem nadzieje na powtórke z wczorajszego dnia, kiedy jak zwykle oglądając życie sąsiadów natknąłem sie na niezwykłą scene. Nie potrafiłem o tym zapomnieć i na okrągło wracałem myślami do tego widoku. Dochodziła dziewiąta wieczorem moim celem była rodzinka lubiąca ostre trunki, z przyjemnością oglądałem pochłaniany alkohol, bieganie po pokoju, wymachiwanie rekami. Wiedziałem, że z tego może być niezła jatka. Na chwile oderwałem oko i zauważyłem, iż pietro niżej zaśaliło sie światło. Ustawiłem statyw tak aby przyjrzeć sie dokładnie. Miałem szczeście oprócz firany nic nie zasłaniało mi widoku. Ustawiłem ostrość i zbliżenie. (więcej…)

Coś przyjemnego…

Posted in Szarość życia by clp on the luty 24th, 2008

Pewnego dnia wraz z moimi koleżankami wybrałam się na dosyć długi spacer…Chciałyśmy troszeczke odpocząć więc udałyśmy się do najbliższego Baru gdzie zamówiłyśmy po piwku.Moją uwage przykuł pewien ochroniarz pilnujący wejścia.Był wysoki,dobrze zbudowany,o ciemnych włosach i ciemnej karnacji-osobiście był to mój ideał!Po dłuższym czasie,już mocno podkręcona i lekko pijana,powiedziałam do moich kumpelek, że tego wieczoru zdobędę tego faceta.Oczywiście zaczęły mi odmawiać mówiąc, że mam męża.Niestety on też święty nie był!Podeszłam to TEGO mężczyzny i zaczęłam rozmowe.Najpierw były to krótkie rozmówiki o byle czym, dopiero potem znaleźliśmy wspólny język.Czułam, że chyba chcesz coś więcej ode mnie niż tylko niewinnej rozmowy…Ja znana z tego iż jestem kobietą pewną siebie i gotową na wszystko,podałam mu swój numer komórki,on zrobił to samo.Pożegnliśmy się i obiecaliśmy sobie, że jeszcze się spotkamy.Po powrocie do domu nie mogłam o nim zapomnieć, a mój mąż wyczuł, że coś jest ze mną nie tak i zaczęła się awantura…Po chwili dostałam sms’a od przystojnego czy nie jestem gdzies w pobliżu knajpy, bo on właśnie skończył służbe. (więcej…)

Zaparowana sciana kabiny

Posted in prawdziwe historie by clp on the luty 23rd, 2008

Jak codzien obudzilem sie o 5:30 rano… byl 10 lipiec, moje urodziny… w lecie tylko o tej porze dnia dalo sie normalnie pobiegac. spojrzalem na lozko, obok mnie lezala sliczna blondynka. pocalowalem ja w policzek i nie namyslajac sie wypucowalem zabki i wskoczylem w stroj treningowy. wybieglem z domu i biegalem przez ponad godzine. byl chlodno wiec biegalo sie wysmienicie. cala droge myslalem tylko o wczorajszym wieczorze, bylo cudownie, moja dziewczyna byla wspaniala… marząc dobieglem do domu. po cihcu otworzylem drzwi nie chcac obudzic swojego misiaczka ale uslyszalem znajomy oglos odkreconej pod prysznicem wody. nie zdziwilem sie widokiem uchylonych drzwi w lazience, podczas kapieli nigdy ich nie zamykalismy. zajrzalem przez szparke w drzwiach, moim oczom ukazal sie widok dziewczyny opartej o szklana scianke kabiny… jej plecki przylegaly scisle… pomyslalem ze strasznie fajnie bedzie tam wskoczyc. ale drzwi skrzypnely ( cholera dawno mialem je naoliwic:)… (więcej…)

Adam

Posted in fantazje by clp on the luty 22nd, 2008

pewnego razu bylo baerdzo upalnie, dlatego rodzice z młodszym bratem wyjechali na wakacje. zaprosilam adama do mnie bo mialam nadzieje ze dzis sie cos wydarzy. nie myliłam sie. przed przyjściem adama przygotowywałam sie.ubrałam bardzo obcisłą bluzeczke, mini i oto zadzwonił dzwonek do drzwi. to byl adam. zaprosiłam go do salonu.siadlam obok niego. zaczelismy rozmawiać o szkole i tak rozmowa sie toczyla aż nagle adam położył swoja dłoń na moim kolanie.spojrzałam na niego. na jego twarzy był usmiech a w spodenkach wybrzyszenie. pocałowałam go namiętnie a on zdiął ze mnie bluzkę i zaczął całować moje usta szyję piersi, zaczął ssać sutki . schodził niżej po brzuchu. zdiął mi spodenki i czarne stringi i jego oczm ujrzała sie moja muszelka.ja nie pozostawałam mu dłużna.ściągńełam jego spodenki i slipki i zaczełam pieśćić jego kutasa.on bardzo delikatnie lizał moją cipke a ja końcuwke jego prącia.już zbliżałam się do orgazmu ale adam przestał i kazał mi sie połozyć na plecach. (więcej…)

Moje życie

Posted in grupowe by clp on the luty 20th, 2008

Byłam ze swoim facetem bardzo długo, łączyło nas wspaniałe uczucie, jednak mój kochany nie chciał eksperymentować w łóżku…aż do tego dnia.
Po długich namowach dał się zaciągnąć na imprezę, po kilku drinkach zaczął się rozluźniać co mi się bardzo podobało - lubię patrzeć kiedy jest zadowolony :)
Mój kochany jednak trochę przeholował, przestał się kontrolować… Poszłam do toalety, kiedy wróciłam zobaczyłam mojego faceta siedzącego na sofie z jakąś kobietą, ona delikatnymi ruchami masowała jego tors, a on gapił się na jej idealne piersi…
W pierwszej chwili miałam ochotę ich zabić… powstrzymałam jednak złość, bo chciałam zobaczyć co mój Piotrek zamierza…
Nie trwało to długo, po jakichś 15 minutach zbierali się do wyjścia, postanowiłam ich śledzić, by mieć pewność tego, że mój facet mnie zdradzi.. Byłam strasznie wściekła, w końcu spędziliśmy ze sobą przeszło 2 lata… (więcej…)

Moja historia

Posted in dni codzienne by clp on the luty 18th, 2008

Miałam w tedy 19 lat i mieszkałam w akademiku, gdyż studiowałam pedagogikę.mieszkałam wraz ze swoją najlepszą przyjaciólką Kasią, która podobnie jak ja miała wtedy 19 lat, brunetka o pięknych włosach i cudownych oczkach. Był piękny, słoneczny, czerwcowy wieczór. Ubrałam się wraz z koleżanką na miasto. Ja ubrałam się w krótką, pięknie uwypuklającą spódniczkę i obcisłą bluzeczkę. Owszem tak jak myślicie nie założyłam bielizny. Całkowicie przypadkiem moja przyjaciółka Kasia ubrała się zupełnia jak ja.Stojąc na przystanku, a następnie jadąc w autobusie czułam wzrok napalonych facetów. Po jakimś czasieczułam, że pod bluzeczką twardnieją mi sutki, a cipka robi się coraz bardziej wilgotna. (więcej…)

Pewnego zwyczajnego dnia…

Posted in dojrzale by clp on the luty 13th, 2008

Jest piątek, jeden z wielu, ale mimo wszystko coś jest inaczej. Może to ta nowa woda po goleniu, a może fakt, że tym razem obyło się bez żadnych zgrzytów na uczelni. Pełny energii wychodzi z kolegami, obierają cel, do którego dążą. Do klubu docierają koło 21, impreza dopiero się zaczyna, kilkoro młodych ludzi sączy piwo, gdzieniegdzie jakieś pary, wprawne oko rozpoznaje kto się zasiedział od południa, a kto czeka na rozpoczęcie wieczoru. Ktoś podchodzi, mężczyźni wymieniają mocne uściski, padają słowa: „Mam dla was stolik, ale musicie poczekać aż otworzą drugą salę.”, były one wybawieniem, bo posiadanie stolika to już połowa sukcesu. Cała grupa w międzyczasie postanowiła zamówić coś do picia, na mniejszej sali muzyka zaczyna grać, DJ zapodaje kilka starszych kawałków, można by rzec, coś na rozgrzewkę. Ludzie powoli się schodzą, zapowiada się udany wieczór. Parkiet powoli się zapełnia, jest w czym wybierać. Szybka decyzja i wszyscy są już na parkiecie, piwko na rozluźnienie pomogło. Wszyscy tańczą to z jedną, to z drugą dziewczyną, z jednym wyjątkiem. (więcej…)

Na tygrysiej skórze

Posted in Szarość życia by clp on the luty 13th, 2008

Agnieszka jest moją najlepszą przyjaciółką, znany się od dzieciństwa. Razem przechodziłyśmy przez wiele etapów naszego życia. Razem przeżywałyśmy pierwsze niepowodzenia i sukcesy, pierwsze imprezy i randki. Omawiałyśmy to wszystko potem w zaciszu naszych pokoików. Któregoś jesiennego wieczoru spotkałyśmy się u mnie na poddaszu żeby sobie spokojnie poplotkować. Zaproponowałam wcześniej Agnieszce, żeby została na noc. Rozmawiałyśmy długo o różnych duperelach popijając czerwone wino. Zrobiło się już późno i postanowiłyśmy udać się na spoczynek. Pierwsza wzięłam prysznic i ubrana w krótki szlafroczek usiadłam na kanapie czekając na Agę. Po chwili moja przyjaciółka weszła do pokoju owinięta ręcznikiem z mokrymi włosami przyklejonymi do ramion. (więcej…)