Początek zimy
Leżałem dziś w wannie w gorącej wodzie (tuż po tym jak majster od piecyka gazowego wyszedł po naprawie) i przypomniałem sobie jak z Hanką braliśmy zimny prysznic - też z powodu awarii piecyka gazowego. Było niesamowicie - takiego seksu nie miałem nigdy wcześniej i nigdy później…
Była późna jesień… wieczorami było już bardzo zimno.. Współlokatorka Hanki wyjechała do domu na weekend, więc mieliśmy dla siebie całą kawalerkę. Jedynym minusem był brak ciepłej wody - zepsuty piecyk gazowy. Wróciliśmy ze spaceru zziębnięci, Hanka usadowiła się pod kocem na kanapie a ja zrobiłem gorącą herbatę. Cicho grało radio, paliła się nocna lampka na stoliku… Było miło i przytulnie. Po kilkunastu minutach cichej rozmowy, przytulania się i głaskania, zdecydowaliśmy że już pora iść spać.
Rozłożyliśmy łóżko, zapaliłem świeczki i poszliśmy się kąpać.
Hanki łazienka była przestronnym pomieszczeniem, wyłożona w zielono-niebieską glazurę, sprawiała wrażenie czyściutkiego, kobiecego, dzięki niezliczony kosmetykom, miejsca. Mała kabina prysznicowa ledwo mieściła nas dwoje.
Hanka myła się z otwartymi drzwiami od kabiny, mogłem patrzeć jak polewa się mocnym strumieniem, jak mydli swoje ciało, jak robi się jej gęsia skórka, jak sztywnieją sutki pod strugą zimnej wody. Wyszła cała drżąca, jej usta lekko posiniały z zimna…
Szybko owinąłem ją ciepłym ręcznikiem, wycierałem mocno, tak żeby osuszyć i jednocześnie rozgrzać. Przestała się trząść. Stanęła przed lustrem i zaczęła wycierać twarz wacikiem z mleczkiem.
Moja kolej… Wskoczyłem pod prysznic, odkręciłem wodę i poczułem lodowaty bicz na moim ciele. Moje jądra skurczyły się natychmiast, penis zdrętwiał i zmniejszył się do malutkiego ptaszka, cała skóra napięła się pod wrażeniem niskiej temperatury - woda była tak zimna że zapierało mi dech w piersiach kiedy polewałem się prysznicem. Wsadziłem głowę pod zimną strugę - przez ciało przebiegł dreszcz… Głowę objęły mi mrożące kleszcze… jeszcze chwila i wyskoczyłem z lodowatego strumienia…
Owinąłem się ręcznikiem i przytuliłem do Hanki. Miała już o kilka stopni cieplejszą skórę od mojej, ale nadal było jej zimno. Wskoczyliśmy pod cieplutką kołdrę… Ogrzewaliśmy się nawzajem ciepłem naszych ciał i oddechów. Była taka drobna, tak malutka w moich objęciach, tak idealnie wtulona w moje ciało i tak drżąca…
Powolutku przesunęła się pod kołdrę… widziałem jak powoli znika pod jej brzegiem, Poczułem mokre kosmyki włosów na swoim brzuchu… A tuż po tym jej gorące usta objęły znienacka mojego skurczonego członka. Poczułem fale ciepła promieniująca poprzez jej dotyk na mnie… przez chwilę rozkoszowałem się tym ciepłem, bo mimo, że Hanka ssała mnie łapczywie nie miałem wzwodu. Po kilku chwilach jej wprawny język i ciepło warg rozbudziły żądzę…
Poczułem jak krew napływa do penisa, jak rośnie w jej ustach, jak powoli przestaje się cały w nich mieścić. Hanka przesunęła się do góry, pocałowała mnie głęboko, poczułem swój własny smak na jej języku i przytuliła się nagimi zziębniętymi piersiami do mojego torsu. Przesunęła mokrą cipką wzdłuż mojego gorącego penisa. Wyraźnie czułem jak zimne płatki rozchylają się pod moim dotykiem i… już byłem w środku chłodnej ale bardzo wilgotnej norki. To było niesamowite wrażenie połączenia dwóch żywiołów - ciepła i zimna, kobiety i mężczyzny… Przytulaliśmy się do siebie szczelnie okryci kołdrą, Hanka powoli poruszała się na mnie - góra-dół, powoli przestawało nam być zimno…
Jeszcze kilka ruchów i podniosła się z jękiem odrzucając kołdrę na bok. Zupełnie naga i odkryta podnosiła się i opadała na moim członku, widziałem jej drobne piersi ze sterczącymi (już nie z zimna ale z podniecenia) sutkami. Długie mokre włosy rozsypały się na plecach i dekolcie… Wyglądała nieziemsko… z odchyloną do tyłu głową, rozchylonymi ustami i zamkniętymi oczami… na rzęsach lśniły kropelki wody, albo potu… Wyglądała jak nierzeczywista. Opadała na mnie tak, że wchodziłem w nią głęboko, powoli falowaliśmy w zgodnym rytmie. Uniosłem się i zacząłem podgryzać malutkie sztywne z podniecenia sutki. Zarzuciła ręce na moje ramiona i zupełnie wychyliła się do tyłu… Podrzucała biodrami, prawie z niej wypadałem przy kolejnych pchnięciach… Ruchy stawały się coraz szybsze i coraz bardziej gwałtowne, poczułem strużkę potu spływającą spomiędzy jej pośladków na moje jądra… Oddychała głośno i spazmatycznie, jeszcze chwilka i poczułem jak zaciska się coraz mocniej wokół mojego penisa… Podniecenie przelało czarę… Zesztywniałem cały wypinając się tak, by wejść w nią najgłębiej jak to możliwe… Ona już jęczała… Nabiła się na mnie ostatni raz i opadła do tyłu… Obydwoje szczytowaliśmy… Wypadłem z niej i ostatnie strużki spermy popłynęły na uda… Leżała wstrząsana spazmami… Przewróciłem się i położyłem obok, dłonią nakryłem pulsujące łono… jęknęła i cofnęła się spod mojej ręki.
Przykryłem ją kołdrą i wstałem z jeszcze sterczącym penisem… Otworzyłem okno i zapaliłem papierosa… Na parapet spadały duże płatki śniegu… właśnie zaczęła się zima.